~Basia ~
Następnego dnia wstałam najwcześniej. Sama się zdziwi wiłam bo
to ja z Izą spałyśmy najdłużej, a Kamila była rannym ptaszkiem. Usiadłam na
skraju łóżka, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie chciałam nikogo budzić, nie
jestem taka jak mój ojciec który budził mnie o 6:00 i kazał sprzątać. Rozglądałam się po pokoju. Przede mną stały trzy jeszcze nierozpakowane walizki
różowa, niebieska i zielona. Ta zielona należała do mnie, natomiast różowa to
Kamili, ona lubi ten kolor. Najchętniej chciałabym mieć wszystko różowe, ja
osobiście nie przepadam za tym kolorem, kojarzy mi się z takimi pustymi
laskami, ale Kamila taka nie jest. Wstałam i podeszłam do walizek. Wyciągnęłam
z trudem swój bagaż, gdyż przytłoczony był pierdołami Izy. Powiedzmy jakoś się to
udało, no może zrobiłam mały hałas, bo przewróciłam niebieską walizkę Izy, ale
jakoś na szczęście nikt się nie obudził. Wyjątkowo chciałam być sama. Nie wiem czemu
ale miałam strasznego doła, może dlatego że śnił mi się sen z moimi rodzicami.
Siedzieliśmy na plaży i się z czegoś się
śmieliśmy. Już dawno tak nie
było. Przez jakieś dwa lata ciągle się kłóciliśmy. Znienawidziłam swoją matkę i
ojca. Nie doceniali mnie , a ja czyniłam tak samo, i tak o to zaczęła się III
Wojna Światowa. Byłam pewna że mój wyjazd
na całe wakacje było im na rękę. Mogli żyć sobie w spokoju z moim
młodszym bratem bez żadnych awantur.
~ Oczami One
Direction ~
Wszyscy członkowie zespołu siedzieli w dużym pokoju. Lou i
Niall grali w Xbox’a Liam i Zayn nawalali
się poduszkami, tylko Harry siedział przybity
na kanapie SmS’ując z mamą. Znowu
ogarną do smutek z tęsknoty za swoją rodzicielką. Nagle w
pomieszczeniu rozległ się głuche pukanie
w drzwi wejściowe.
- Liam ! Idź – krzyknął Lou.
- Nie mogę, jestem zajęty , muszę oddać Zayn’owi.
- Ja pójdę- odpowiedział loczek wstając z kanapy nie spuszczając
wzroku z telefonu.
W drzwiach ukazał się wysoki ale chudy blady mężczyzna w
czarnym garniturze i w okularach przeciwsłonecznych. Wszedł bez żadnego
zaproszenia . Usiadł na fotel, założył nogę na nogę i patrzył się na swoich podopiecznych.
- Ej może byście się przywitali- powiedział.
-Nie…- odpowiedział jeden z nich.
- Taka cena sławy, wiecie to dobrze.
- No tak, ale nie w taki sposób – rzekł Malik
- Ja chcę się zakochać, ale tak naprawdę a to… to jakieś dno
!!- krzyknął zielonooki.
- Przykro mi, ja idę ich szukać.
- Nie możesz nami tak pomiatać, żałuje ze poszedłem do tego
X-factor’a . Właśnie teraz przeżywał bym swoje pierwsze miłości. Byłbym zwykłym
nastolatkiem i byłoby dobrze- powiedział z wyrzutem Styles i pokierował się w
stronę swojego pokoju.
- Harry- próbował zatrzymać go Lou
- Lou ty masz Eleonor, więc się nie wtrącaj, ty Liam też. –
wskazał palcem na Peyn’a który już miał
coś powiedzieć. Spojrzał jeszcze na Paul’a , który siedział obserwując zdenerwowanie chłopaków. Harry poszedł do
swojego pokoju i trzasnął drzwiami tak że każdy podskoczył do góry.
- Dobra , to ja idę , czaka na mnie długa praca.- rzekł
Palu, wstając z kanapy.
- I dobrze !- rzucił
Niall na pożegnanie. Mansley wyszedł z
domu . Blondyn i brunet zaczęli to przeżywać, dopóki Harry nie wyszedł z
łazienki.
- Uderzy nam sodówka do głowy- oznajmił.
- Co ? -zapytał
marchewkowy.
- Będziemy udawać gwiazdy, które
są zadufane w sobie i nic innego poza sobą nienawidzą. Te dziewczyny nam nie
wytrzymają nawet jednego dnia !!!
Sorki że tak długo nie dodawałyśmy rozdziałów, ale wena
nawala i robi się coraz cieplej, wieć nie mamy kiedy.
Do następnego. ;*
Bardzo fajny rozdział, czekam na następny. Zapraszam do mnie http://onedirection296505.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńfanie fajnie..
OdpowiedzUsuńHarry kicuni :* hehehe
Wow, super opowiadanie :) Czekam na kolejne z niecierpliwością :)
OdpowiedzUsuńCiesze się, bo głownna bohaterka jest moją imienniczka <3
Błagam dodaj szybko nowy rozdział, bo nie mogę się doczekać:) Zapraszam również na blog z opowiadaniem o naszym siatkarzu Bartku Kurku http://siatkarskamilosc.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń